Początek. Listy Starszego Brata do Młodszego #1

To co zaraz przeczytacie, trafiło w moje ręce kilka dni temu podczas robienia porządków na strychu. Zbieg okoliczności sprawił, że w wielkim, drewnianym kufrze odkryłem szczelnie zawinięty pakunek. W paczce znajdowało się kilka, bądź kilkanaście listów posiadających tego samego adresata. Nie wiem jak ów pakunek znalazł się na strychu, ale stare, nieuczęszczane miejsca chyba mają właśnie to do siebie, że można w nich odkryć to wszystko, czego akurat się potrzebuje. Tym razem padło na listy.

Z pobieżnej lektury zawartości wspomnianej paczki udało mi się ustalić kilka faktów. Otóż adresatem listów jest wędrownik Fryderyk, a autorem Teodor HR. W tekstach nie ma wspomnianych nazwisk, a koperty z pełnymi danymi gdzieś się zapodziały. Ważnym faktem jest również to, że Teodor pełni rolę Opiekuna Drogi (Starszego Brata) Fryderyka.

Odkryte przeze mnie listy nie są w żaden sposób ponumerowane, więc nie próbowałem na siłę ustalać ich chronologii. Zdecydowałem się publikować je w takiej kolejności i czasie jak mi to będzie wygodne. Jeżeli czytelnik uzna za potrzebne ustalenie chronologii listów, musi zrobić to na własną rękę. Próżno również odszukać dat powstawania korespondencji. Czasem ma się wrażenie, że któryś z listów został napisany wczoraj, choć jest to niemożliwe, bo w dłoni ma się kolejny list opisujący wydarzenia kilka miesięcy późniejsze.

Co do treści korespondencji, to zasadniczo Teodor stara się w niej wyjaśniać różne sprawy, o których zapewne wspominał mu Fryderyk. Niestety listy Fryderyka nie znajdowały się w pakunku, w związku z tym pewnych rzeczy musimy się domyślać. Niektóre słowa są nieczytelne (listy pisane są odręcznie) i nie można odkryć ich znaczenia. Warto też zaznaczyć, że Teodor jak to na HRa przystało lubi niektóre rzeczy wyolbrzymiać, mocniej się na nich skupić, a inne potraktować pobieżnie. No i oczywiście za jego czasów zawsze było lepiej. Na tym już chyba skończę ten wstęp i zaproszę do lektury pierwszego, wybranego przeze mnie listu.

***

Drogi Fryderyku!

Jest to mój pierwszy list, który piszę już po przyjeździe do /nieczytelne słowo/. Droga przebiegła w miarę spokojnie. Dzieci co prawda trochę marudziły z powodu zbyt rzadkich postojów. W związku z tym Maria co rusz musiała wymyślać im jakieś zabawy. Najważniejsze jednak, że dotarliśmy cali i zdrowi do celu.

Ale o tym co u mnie już pewnie starczy. Jestem bardzo zadowolony z faktu, że zgodnie przyjąłeś pomysł, abyśmy porozumiewali się poprzez listy w czasie, gdy przebywam poza naszą rodzinną miejscowością. A wiesz, że Małgosia również chce wysyłać listy do swojej babci? Jest w tym wieku, że stara się naśladować to co robią starsi. Bardzo Cię lubi, więc jak tylko opowiedziałem o naszym postanowieniu przy kolacji, to Małgosia stwierdziła, że „też tak chce”.

Wracając do nas. Wiadomo dobrze, że odległość miejsc, w których się znajdujemy uniemożliwia mi częste, osobiste spotkania z Tobą, a jak słusznie ostatnio zauważyłeś, nasza relacja musi dalej być żywa. Inaczej „instytucja” Starszego Brata nie miałaby sensu. Wydaje mi się, że takie Twoje podejście to trochę odmiana, jeżeli spojrzymy w przeszłość. Wielokrotnie rozmawialiśmy przecież o sensowności Opiekunów Drogi na etapie wędrowniczym i Twoim sceptycyzmie co do tego. Ja, jak sięgnę do swoich początków z Młodą Drogą i wyborami Eligo Viam, to zauważam, że chyba właśnie korzyści płynące z relacji z moim Starszym Bratem przyszły najpóźniej. W związku z tym chcę jeszcze raz podkreślić, że rozumiałem i rozumiem Twoje wątpliwości, ale wiem, że niekiedy potrzeba sporo czasu, aby relacje czy działania przyniosły owoce. Tym bardziej cieszę się z zapału jaki żywisz do kontynuacji naszych rozmów m.in. poprzez te listy.

Zmieniając temat, czy cały czas rozmyślasz o tej niezręcznej sytuacji z przewodniczką podczas Opłatka? Dobrze pamiętam, że miała na imię Klara? Doskonale rozumiem, że jest strasznym uczuciem zachować się głupio i to jeszcze wobec dziewczyny, która Ci się podoba. Teraz wiesz przynajmniej, by nie gestykulować tak energicznie, gdy urocza nieznajoma trzyma w ręku kubek gorącego barszczu czerwonego. Jeżeli uważasz, że przeprosiny nie wystarczają, to ja zawsze w podobnych sytuacjach kupowałem Marii kwiaty. Mała przewinienie – mały bukiet, duże – duży bukiet. Chyba działało, więc i Tobie radzę tak postąpić, póki sprawa jest świeża, a wiadomo, że starą plamę trudniej zmyć.

W następnym liście może coś więcej uda mi się napisać, teraz już kończę, bo dzieci są zmęczone i trzeba położyć je do snu. Na kopercie masz dokładny adres, na który kieruj kolejną korespondencje.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Twój Starszy Brat Teodor

Piotr Wąsik


Wilczek, harcerz, wędrownik. Następnie akela i szef kręgu. A to wszystko w Radomiu. Działa w Namiestnictwie Wędrowników. Niepoprawny fan polskiej Ekstraklasy.