„To jest moje Fiat…” – Milena Suliga HR

Kiedy byłam młodą przewodniczką, obrzęd Fiat wywoływał we mnie  lęk. Nie rozumiałam, jak można zobowiązać się do czegoś tak na całe życie. Przecież pragnąc wybierać wolę Bożą w moim życiu nie muszę tego publicznie ogłaszać. A wiązać się na dobre ze skautingiem… to już chyba za dużo. Bałam się, że będę musiała kiedyś być  namiestniczą albo hufcową… Straszne.
Droga młoda przewodniczko! Jeśli czytasz teraz ten tekst i myślisz podobnie, to dobry znak! Jest szansa, że i Ty, tak jak ja, dojdziesz kiedyś do Fiat!




Tym, co dla mnie w obrzędzie Fiat było najtrudniejsze, był nie sam tekst zobowiązania, ale zdanie: „Postanawiam na miarę swoich sił służyć ruchowi Przewodniczek i Skautów Europy.”  

Do Zawiszy trafiłam w czasie, kiedy bardzo poszukiwałam Pana Boga i Jego obecności w moim życiu. Dzisiaj jestem przekonana, że skauting był Jego odpowiedzią na moją modlitwę o wiarę. Stał się on moją drogą DO BOGA, ale przez bardzo długi czas nie chciałam go przyjąć jako mojej drogi Z BOGIEM.  Dużo było kryzysów na tej harcerskiej drodze: najpierw przyjęcie służby drużynowej, której się bałam, potem rozpad drużyny, w końcu rozpad środowiska włoszczowskiego, w którym służyłam. Byłam przekonana, że tylko znajomi trzymają mnie tutaj i że po przejściu do ogniska krakowskiego szybko zrezygnuję. Coś jednak ciągle nie pozwalało mi odejść… Szłam więc tą drogą dość niepewnie, spędzając na żółtym i zielonym szlaku znacznie więcej czasu niż to jest przewidziane… aż w końcu zrozumiałam, że skauting stał się już częścią mnie i nie wyobrażam sobie, żeby miał zniknąć z mojego życia. Doszłam do wniosku, że zamiast pytać ciągle Pana Boga, jaką drogą mam iść, powinnam wreszcie dokonać wyboru tej drogi i pozostać wierną temu wyborowi.  Obrzęd Fiat Marleny Romańskiej, który miał miejsce w 2011 roku był pierwszym, na którym naprawdę się wzruszyłam (nie rozumiałam wtedy dlaczego) i po raz pierwszy poczułam, że ja też chcę złożyć Fiat – po sześciu latach bycia przewodniczką .  Kiedy wybrałam swoją  dewizę, przez przypadek odkryłam, że jest ona fragmentem dewizy Marleny. Może dlatego Pan Bóg na jej obrzędzie poruszył moje serce.


Czym jest dewiza i symbol? Symbol ma w jakiś sposób wyrażać moją drogę życia. To, w jaki sposób Pan Bóg mnie prowadził i prowadzi.  Symbol to taki punkt zaczepienia w trudnych chwilach. Na swój symbol wybrałam PIECZĘĆ. Pieczęć ma w sobie coś ostatecznego, nieodwołalnego… Jest dla mnie takim wypowiedzianym przez Pana Boga „Pamiętaj…”. Pamiętaj, że jesteś cenna w moim oczach, że jesteś moją ukochaną córką, że Twoje serce należy do mnie, że Ja sam będę Cię prowadził. Pamiętaj, że dla Mnie nie ma nic niemożliwego – Ja przełamuję pieczęć grobu przywracając ze śmierci do życia – Ja dokonałem i dokonam jeszcze niejednego cudu zmartwychwstania także w Twoim życiu. Pieczęć przywodzi mi też na myśl Apokalipsę i opieczętowane czoła sług Boga. To dla mnie kolejne „pamiętaj” – pamiętaj, że masz być Moim odważnym świadkiem.  

Dewiza ma być wyrazem tego, czym chcę się kierować w życiu. W tym sensie moja dewiza: „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu”(Pnp 8,6) powinna raczej brzmieć: „Chcę, abyś Ty Panie był pieczęcią na moim sercu, pieczęcią na moim ramieniu.” To zdanie z Pieśni nad pieśniamijest dla mnie osobistym zaproszeniem Pana Boga do powierzenia Mu ufnie swojego serca i całego życia. Jeśli wiem, że On strzeże mojego serca i w każdej chwili trzyma Swoją dłoń na moim ramieniu, to czego więcej mi trzeba?  Jak się wybiera symbol i dewizę? Nie wiem. Pewnie u każdej przewodniczki wygląda to inaczej. Do mnie ten symbol  przyszedł sam, zupełnie nagle i po prostu poczułam, że to jest to! 

Co zapamiętam z mojego obrzędu Fiat? Z przygotowań  z uśmiechem wspominam pierwsze próby odciśnięcia pieczęci: opary topionego laku omal mnie nie udusiły . Z ekspresji – moment przebudzenia, na samym początku przedstawienia, kiedy otwarłam oczy i ujrzałam przed sobą całe mnóstwo twarzy… I jeszcze okrzyk Franka Capały: „Ciociu, świetnie grałaś!”.  Sam obrzęd przechowam w sercu jako cenny skarb.

„Wybierać wolę Bożą w moim życiu, postępować zawsze najlepiej jak potrafię, być gotową dawać siebie w służbie Bogu i bliźnim i to nie jeden raz, ale każdego dnia – to jest moje Fiat, które dzisiaj składam.”

Czytam te słowa po raz kolejny i czuję, że to jest właśnie to! Ja naprawdę tego pragnę! 



Milena Suliga HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

O miejscu i roli dorosłych w skautingu – Zbigniew Minda HR

fot. Konrad Synowiec

Tak naprawdę nie do końca wiadomo, co my, dorośli, w skautingu robimy. Chodzi oczywiście o nas, „starych” dorosłych, (powiedzmy, że od 30 lat w górę), bo nie mamy tu na myśli tej kluczowej dla funkcjonowania ruchu skautowego grupy wiekowej 18-26 (też zaokrąglając, rzecz jasna), czyli naszych słynnych „dwudziestolatków”. Bez nich nic ciekawego pedagogicznie w ruchu skautowym się nie wydarzy. „Młodzi” dwudziestolatkowie są szefami jednostek (Akelami, drużynowymi, szefowymi i szefami kręgów). „Starsi” dwudziestolatkowie są hufcowymi, namiestnikami, twórcami Eurojamów, portali internetowych, wielkich imprez, spektakli, etc. To oczywiście schemat i uproszczenie, bowiem zawsze są wyjątki. Warto jednak pamiętać o tym, by wyjątek nie stał się zasadą.

Czytaj dalej O miejscu i roli dorosłych w skautingu – Zbigniew Minda HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Ślad Praca – Dominika Pruszczyńska HR

Codziennie muszę wstawać o 6:15. Nie mogę sobie pozwolić nawet na odrobinę słodkiego lenistwa przy śniadaniu. Bez względu na to, czy pada deszcz czy świeci słońce, czy komunikacja miejska działa sprawnie czy nie, nie mogę się spóźnić. Muszę o 8:15 zasiąść do biurka, włączyć komputer i działać. Aż trudno się przyznać, że w momencie zdawania matury jednym z moich największych marzeń była praca zawodowa.

Część moich marzeń była szalona, odważna, nierzeczywista, część nieśmiała, prosta i fundamentalna. Chciałabym napisać o tej drugiej części. Pośród wielu myśli ciągle pojawiała się jedna: marzyłam, aby mieć… pracę. Często słyszałam „to naiwność”, „zawiedziesz się”, „praca to ciężki kawałek chleba”. Pan Bóg postanowił szybko spełnić moje pragnienia i już na pierwszym roku studiów podjęłam swoja pierwszą, prawdziwą „dorosłą” pracę. I wiecie co? Nie zawiodłam się. Pomimo wielu trudności i niewygód jest właśnie tak, jak tego chciałam.
Dlaczego Bóg przekazuje tak trudne dary?
Dzięki tym kilku słowom chciałabym pokazać, a niektórych spróbować przekonać, że praca jest darem przekazanym od Boga z miłości do nas. Pierwszy raz w Piśmie Świętym wątek pracy ludzkiej pojawia się zaraz po grzechu pierworodnym, kiedy Adam i Ewa muszą opuścić Raj, by „w pocie swego oblicza zdobywać pożywienie” (Rdz 3,19a). W kontekście słów z Księgi Rodzaju niektórzy powiedzieliby, że praca miała być karą za zuchwalstwo człowieka. Wiele razy doświadczyłam, że może ona doprowadzać do skrajności, ale za każdym razem wynikało to ze słabej natury ludzkiej, w której brak miłości i zaufania. W sumie logiczne. Bóg jednak postanowił „pójść” dalej. Nauczył człowieka znosić trudy, pobudził go do wzrastania, które właśnie przez podejmowanie codziennych wyzwań może się dokonywać.  Tak właśnie rozumiem pracę – dar dany mi z miłości, bym mogła dojrzewać, dążyć do swego osobistego uświęcenia. Tak pojmowana praca może przynieść człowiekowi spełnienie, radość i zrozumienie tego trudnego daru Bożego.
Człowiek a praca
Aby odnaleźć wartość pracy na początku muszą pojawić się marzenia, pragnienie zdobycia pewnego celu, świadomość tego, czego się chce. Nie jest ważne, czy będzie to zarządzanie wielką firmą, zajmowanie się domem i wychowywanie dzieci, sprzedawanie gazet w kiosku, czy szycie ubrań na miarę. Zawsze na początku trzeba uświadomić sobie swoje pragnienia. Następnym krokiem jest zrozumienie, jak wielkimi talentami obdarzony jest każdy człowiek. Tak wiele w nas skarbów, które musimy odnaleźć w sobie. Praca jest miejscem, gdzie możemy się tymi darami dzielić.
Nieodłącznym elementem ludzkiej pracy są codzienne wyzwania. Zmieniałam pracę już kilka razy, podejmując coraz bardziej odpowiedzialne zadania, wymagające ode mnie wysiłku uczenia się i poświęcenia.  To właśnie pragnienie uczenia się i wzrastania dodaje mi sił i odwagi w ochoczym podejmowaniu działań zawodowych.

W szarości kolejnych dni odnajdywać kolory

Doświadczenie pokazuje, że nawet w najbardziej fascynującej pracy przychodzi czas, że szarość i powtarzalność codzienności zaczyna nam ciążyć. Pojawia się uczucie znudzenia i wypalenia. Codziennie to samo, ten sam autobus, ten sam budynek, ta sama godzina, to samo zajęcie. W takich sytuacjach należy odnaleźć swój sposób na dojrzenie barw codzienności. Nawet niewielka zmiana w planie dnia –  choćby zmiana autobusu, którym dojeżdżamy do pracy – może przynieść wiele niespodziewanych sytuacji. Kiedy wyznaczam sobie nowe cele i staram się być jak najbardziej kompetentnym pracownikiem w swoich obowiązkach (np. pomimo trudności być w pracy na czas lub wykonywać swoje obowiązki dokładnie i rzetelnie) uczucie znudzenia jakby znika. Dlaczego tak się dzieje? Otóż zapewne dlatego, że przełamywanie swoich słabości jest zajęciem, które nie może nam się znudzić, a efekty cieszą i dodają sił.
Bardzo często jednak cierpimy z powodu braku pracy zawodowej. Bezrobocie jest jedną z największych bolączek współczesnego świata. Znalezienie miejsca zatrudnienia jest nierzadko bardzo trudnym zadaniem, wręcz karkołomnym. Gdy uświadamiam sobie ten fakt, łatwiej mi przezwyciężyć ciężkie dni, kiedy to wszystko, co robię, traci ten pierwszy i bardzo istotny sens. Jak w każdej sytuacji prędzej czy później pojawia się czas kryzysu. Jednak dzięki wsparciu bliskich, świadomie wyznaczonym celom, świadomości wartości pracy udaje się go przetrwać i iść dalej.
„Bez pracy nie ma kołaczy”
Pieniądze, wiedza, pogłębianie umiejętności, poczucie spełnienia, bezpieczeństwo, radość z relacji z innymi ludźmi, podejmowanie wyzwań, sukces, dobro innych, swój osobisty rozwój, droga do świętości, kariera – to lista powodów, dla których pracujemy. Dla każdego te wartości będą umiejscowione w różnej hierarchii, ale zapewne zawsze będą się na tej liście znajdować. Świadomość celowości pracy zmienia nasze nastawienie do każdego poranka, kiedy to musimy wstać z wygodnego i ciepłego łóżka, by podejmować różne zadania, czasem niezmiernie trudne i wymagające.
Praca to nie tylko zawód, który jest wykonywany na co dzień. To również w przypadku matek zajmowanie się domem i dziećmi, kiedy mąż wychodzi do pracy, to również w przypadku  harcerzy pomoc w wychowywaniu młodych ludzi służąc im jako drużynowi, hufcowi lub Akele. Każda praca wykonywana z myślą o drugim człowieku jest drogą do osobistego uświęcenia.  Należy pamiętać – jak mawiał św. Josemaria Escriva –  że „wielka” świętość polega na codziennym wykonywaniu „drobnych obowiązków”.
Do przodu
Codzienne podejmowanie pracy ma wielką moc. Pomaga nam robić krok do przodu w życiu, wytycza nam ścieżkę rozwoju, która procentuje z czasem w różnej formie (pieniądze, sukces, relacje, umiejętności, kariera). Gdyby nie praca, trudno by nam było rozwijać swój charakter, intelekt i przełamywać swoje słabości. Kiedy Adam Mickiewicz pisał: „Człowiek własną pracą i wysileniem do wszystkiego dojść może”, wiedział, jak wielką motywacyjną moc mają samodyscyplina i codziennie podejmowane obowiązki.
Zdrowy rozsądek
Choć bez pracy życie jest ciężkie, to jednak należy, jak w wielu sprawach, zachować „złoty środek”.  Zbyt wielkie poświęcenie dla pracy może zakończyć się tragicznie dla naszych relacji, dla naszego zdrowia i najbliższych. Współczesna rodzina bardzo cierpi na nieobecność rodziców w domu, którzy (czasem muszą a czasem myślą, że muszą) całymi dniami przesiadują w pracy, aby zakończyć kolejny ważny projekt. Pracę jak każdy inny dar od Boga należy wykorzystywać rozsądnie ze świadomością, po co została nam przekazana…
„Praca jest pierwszym powołaniem człowieka, jest błogosławieństwem Bożym, 
i żałośnie mylą się ci, którzy uważają ją za karę. 
Bóg, najlepszy ze wszystkich ojców, 
umieścił pierwszego człowieka w Raju, ut operaretur – aby pracował.” 
św. Josemaria Escriva







Dominika Pruszczyńska HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Ring serca – Paweł Borowiecki HR

„Zawiesiłem moje bokserskie rękawice, żeby zająć się pszczelarstwem. To znacznie bardziej pokojowe zajęcie. Moim ringiem jest moje serce. W każdym z nas toczy się w każdej chwili walka miłości.
Tim Guenard Silniejszy od nienawiści


„Widzisz, musimy się zacząć uczyć strzelać. My i nasze dzieci. Bo wkrótce wejdą nam do ogródka i je po prostu zabiorą…” Tak powiedział mi Łukasz niedługo po obejrzeniu „Cristiady” i to mnie sprowokowało do rozmowy (był to raczej mój monolog) i do próby spisania moich przemyśleń.


Przede wszystkim – kto przyjdzie? Źli ludzie? Wykolejeńcy? Jacyś ideologiczni czy obyczajowi tyrani? Kontrkultura? „Nie bójcie się tych, którzy ciału mogą szkodzić, ale duszy dosięgnąć nie mogą”. Naszym wrogiem (mówiąc naszym, mam na myśli chrześcijan) nigdy nie był drugi człowiek. Chrystus nawraca najtwardszych grzeszników i zawsze chce, by zło nie było utożsamiane z drugim człowiekiem. Człowiek pozostaje ofiarą zła, również wtedy, gdy sam to zło wyrządza. Jest to trudna prawda, bo komuś, kto demoralizuje moje dzieci, najchętniej dam w mordę, a potem może o coś spytam. Człowiek jednak ma wszczepione dążenie do dobra, zaś złu ulega i sam nie jest jego źródłem. Źródłem zła jest szatan i to on jest prawdziwie naszym wrogiem. To on posłużył się mnóstwem uległych mu ludzi, przemocą przez nich stosowaną, aby w niezliczonych krajach i wszystkich czasach na różne sposoby prześladować chrześcijan.

Skoro już wiemy, że szatan zabierze, teraz pytanie drugie – zabierze jak?
Każdy kraj, każdy czas ma swoje specyficzne wyzwania. Meksyk jako państwo, a zwłaszcza prezydent Calles, w międzywojniu dławił radykalnie i krwawo wolność religijną. Oglądając sceny męczeństwa błogosławionego Jose Sancheza del Rio nie sposób się nie wzruszyć i myśleć sobie, czy mnie byłoby na to stać, albo co bym zrobił widząc w tej sytuacji moje dziecko… Owszem, na świecie nadal chrześcijanie są prześladowani i wiele tu jest do zrobienia. Jednakże tam,  gdzie mnie Bóg postawił dzisiaj – w Polsce, w Europie– nikt nie stosuje takich metod. Raczej też nie zanosi się, aby miał je stosować.  Dlaczego tak sądzę? Ano wydaje mi się, że szatan ma dziś do dyspozycji inne środki, które wydają się być skuteczniejsze. Inaczej zabiera się za nas i za nasze dzieci. Nieograniczony dostęp do pornografii, ułatwiony mocno dostęp do wszelkiego rodzaju używek. Dla dzieci i rodziców. Alkoholizm, pracoholizm, seksoholizm, lęk przed utratą pracy, domu…  Uzależnienie od newsów z sieci, od gier komputerowych… Czy dzisiaj szatan potrzebuje w Europie przemocy, aby odebrać Bogu serca nasze i naszych dzieci? Zastraszająco  rośnie liczba rozwodów, Włochy dochodzą do 50%, Polska goni Europę.  Coraz częściej ludzie wokół nas albo my sami wybieramy drogę na skróty  nie zadajemy sobie trudu opanowania własnych emocji czy ascezy w stosunku do  potrzeb materialnych

Jeśli czytasz ten tekst i myślisz „no, przynajmniej to mnie nie dotyczy”- zastanów się – czy naprawdę starasz się zrozumieć swojego małżonka? Czy wiesz, czym żyją twoje dzieci? Czy jesteś blisko nich? Czy stać Cię na bezwarunkową miłość na wzór Ojca Niebieskiego? Czy przepraszasz szczerze,  gdy zawinisz wobec małżonka? Czy potrafisz przepraszać własne dzieci? „Kto stoi, niech baczy, aby nie upadł”. Czy aby na pewno, na wzór Jezusa, stosujesz Prawo Miłości przed miłością Prawa? Czy zdarza się, że mimo wszystko nad twoim gniewem zachodzi słońce? Czy jesteś prawdziwie wolny od wszystkiego, co może stanąć na drodze do drugiego człowieka i do Boga Ojca? A jeśli dziecko stłucze szklankę z wodą, co zrobisz najpierw – pocieszysz przestraszonego malca, dasz ścierkę do wytarcia i szczotkę do zamiatania, czy ukarzesz i posprzątasz sam, z gniewem w sobie? Potrafisz odłożyć smart-fona na czas bycia z żoną i dziećmi? 
Nasze dzieci patrzą na nas. Słowa uczą, przykłady pociągają. Nie ma innego sposobu na obronienie ich serc przed szatanem, jak porządkowanie własnego życia  regułom Ewangelii i budowanie z nimi więzi bezwarunkowej miłości. Zacznij bronić Królestwa Chrystusa już dziś. Wyjdź na ring swojego serca i walcz o Miłość. 

Viva Christo Rey!





Paweł Borowiecki HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Cristiada – o. Michał Pac OP


Pierwsza połowa XX wieku to czas, w którym władzę w wielu miejscach świata przejmowały antychrześcijańskie reżimy, wskutek czego w XX wieku zginęło więcej męczenników niż we wszystkich poprzednich stuleciach razem wziętych. Doskonale wiemy o prześladowaniach faszystowskich i komunistycznych w Polsce i krajach z nami sąsiadujących, mamy pojęcie o wojnie domowej w Hiszpanii, ale na ogół nie wiemy o wielkim prześladowaniu Kościoła w Meksyku w latach 20. i 30. oraz o powstaniu w obronie wiary katolickiej, tzw. Cristiady. O tym opowiada film Deana Wrighta, noszący właśnie tytuł Cristiada (albo Dla większej chwały: prawdziwa historia Cristiady).

Czytaj dalej Cristiada – o. Michał Pac OP

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Przemówienie Maurice’a Olliera podczas Sejmiku Skautów Europy w Polsce

Zachęcamy do zapoznania się z przemówieniem Maurice’a Olliera, które wygłosił podczas Sejmiku Skautów Europy 1 września 2012 r.




Skauting europejski w Polsce: ruch o niezwykłej aktualności!



Drogie siostry Przewodniczki, drodzy bracia Skauci, drodzy Przyjaciele,

staję dziś przed wami bardzo wzruszony. Dokładnie trzydzieści lat temu przekraczałem granicę polską wraz z moją żoną i pewnym młodym szefem w czasie stanu wojennego ogłoszonego przez generała Jaruzelskiego. Przybyliśmy przede wszystkim, aby dostarczyć dwie tony żywności dla parafii św. Franciszka w Wałbrzychu. Z drugiej strony pragnęliśmy osobiście zdobyć dokładne informacje na temat sytuacji w waszym kraju, do którego nasze młode przewodniczki i wędrownicy szykowali się na pielgrzymkę na Jasną Górę.

1957 : Spotkanie z arcybiskupem Jean-Baptiste Montini
Wiele lat upłynęło od pamiętnego dnia w sierpniu 1957 roku, kiedy to abp Giovanni Battista Montini, przyszły papież Paweł VI a ówczesny arcybiskup Mediolanu, odwiedził szefów pierwszego europejskiego obozu (Europa-Camp) FSE na północy Włoch, nad jeziorem Lugano. Na tym obozie spotkały się trzy drużyny: luterańska z Marburga, katolicka z Münster w Niemczech oraz drużyna prawosławnych z Paryża.
Jak tylko arcybiskup Mediolanu, przyszły papież, usłyszał od nas o celach naszego Ruchu, poprosił o zwołanie młodych skautów, aby móc wygłosić do nich to krótkie obiecujące przemówienie:
To dla mnie szczególna radość zostać tak dobrze przyjętym przez was, młodzi Europejczycy, którzy jesteście dla mnie gwarancją kształtu Europy jutra, ponieważ to właśnie wy, młodzi chłopcy, będziecie ją tworzyć. Jest mi niezmiernie miło widzieć zebranych tutaj Niemców, Rosjan i Francuzów stojących wspólnie jak bracia, a co więcej, katolików, prawosławnych i protestantów, którzy przyjęli mnie tym samym duchem. Życzę z całego serca, aby wasza praca dla Europy i pokoju była owocna i pomyślna. Skauci Europy, towarzyszę wam moimi modlitwami!”
Tych kilka słów przyszłego papieża brzmi zadziwiająco w naszych uszach w momencie, gdy po ponad pół wieku, kilka tygodni temu, prawosławny patriarcha Moskwy – Cyryl i abp Józef Michalikprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podpisali w Warszawie historyczny apel o pojednanie między Rosjanami i Polakami.



Kim są ci młodzi chłopcy, o których mówi przyszły papież?
Kim są ci młodzi chłopcy, o których mówi przyszły papież? Wielu z nich na własnym ciele zaznało cierpień wojny. Niektórzy z nich w młodym wieku przebyli połowę Europy na piechotę w straszliwych warunkach po to, aby zamieszkać w bunkrach rozsianych przez zbrodniczy reżim komunistyczny. W obliczu niestabilnego pokoju chcieli uczestniczyć, w ich położeniu i na ich młodzieńczą miarę, w tym wielkim wysiłku podejmowanym przez powojennych polityków i ludzi Kościoła mającym na celu zagojenie ran XX wieku…
Kilka miesięcy wcześniej, bez upoważnienia władz kościelnych i międzynarodowego ruchu skautowego, ci młodzi ludzie założyli wspólnotę skautów, której „celem jest praktykowanie skautingu Baden-Powella na kanwie idei europejskiej i na fundamentach chrześcijańskich, postulowanych przez ideę zjednoczonej Europy”1.
Według nich ustanowienie pokoju i braterstwa miedzy ludźmi w Europie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla ludzi dorosłych i rządów. Są zdania, że Europa nie odbuduje się nagle i z niczego. Dla nich europejskie braterstwo może powstać jedynie przez konkretne czyny, tworząc solidarność faktów. W ten sposób młodzi ze wszystkich krajów mogą mieć swoje miejsce w tej ogromnej pracy jaką jest odbudowa Europy.
Ich intuicję trzydzieści lat później potwierdzi słynny Polak w swojej adhortacji apostolskiej Christifideles Laici: „Młodzi ludzie nie mogą być postrzegani tylko jako przedmiot duszpasterskiej troski Kościoła: w istocie oni są i muszą być zachęcani do stawania się aktywnymi podmiotami, które będą brały udział w ewangelizacji i odnowie społecznej”2.




Wymyślenie symbolu
Jakiś czas wcześniej ci młodzi wybrali sobie znak, który noszą na sercu i który streszcza ich ideały. Znak wszystkich skautów na świecie to lilijka, czyli element wskazujący północ na dawnych busolach i starych marynarskich mapach. Wybierając ten symbol założyciel skautingu, Robert Baden-Powell, wskazał na potrzebę formowania mocnych charakterów, to znaczy mężczyzn i kobiet, którzy wytyczają szlaki i są zdolni do utrzymania kierunku ich życia niezależnie od zmian społecznych i psychologicznych w ich otoczeniu.
Baden-Powell precyzuje we wstępie do swojej książki „Skauting dla chłopców”: „Celem wychowania skautowego jest zastąpienie przejmowania się sobą troską o innych i służbą po to, aby stworzyć młodych ludzi naprawdę mocnymi, zarówno moralnie jak i psychicznie, oraz aby zachęcić ich do używania swoich sił w służbie dla wspólnoty… Inaczej mówiąc, dążymy do zastosowania chrześcijaństwa w praktyce życia i codziennych czynów, a nie tylko po to, aby wykładać im doktryny w każdą niedzielę”.
Dla Przewodniczki i Skauta Europy gwiazdą polarną wskazywaną przez lilijkę z busoli jest Chrystus, który przelał swoją krew na krzyżu dla zbawienia wszystkich ludzi. Ten krzyż jest zakotwiczony swoimi ośmioma ramionami1w ośmiu błogosławieństwach, które nasz Zbawiciel wypowiedział do całego świata w kazaniu na górze na początku swojego nauczania2. To dlatego u kresu skautowej drogi wędrownik i przewodniczka w obrzędzie wymarszu recytują na głos osiem błogosławieństw.



Pojednanie francusko-niemieckie
W niedzielę 8 lipca 1962 roku prezydent Republiki Francuskiej Charles de Gaulle i kanclerz Niemiec Konrad Adenauer uczestniczyli we mszy świętej o pokój w katedrze w Reims, rozpoczynając pod okiem Pana proces pojednania między narodami niemieckim i francuskim. Kilka miesięcy później ówczesny komisarz federalny Skautów Europy, ojciec Joseph Timmermans, wzywa niemieckich, belgijskich i francuskich Skautów Europy, aby zastanowili się w jaki sposób nasze FSE może uczestniczyć w tym wysiłku pojednania.
Flaga z dwunastoma gwiazdami
Rozwinę krótko historię pewnej anegdoty, której skutki może nieświadomie odczuć każdy, kto uczestniczy w obozie Skautów Europy. W 1956 Rada Europy ofiarowała katedrze w Strasburgu witraż Maxa Ingranda, przedstawiający Maryję otoczoną dwunastoma gwiazdami z Apokalipsy, aby zastąpić nim zniszczony przez bombardowania w 1944 roku witraż z chóru .
Ten mało znaczący detal będzie miał swoje znaczenie dla pierwszych Skautów Europy, którymi byli, warto dodać, Niemcy. Pierwsi niemieccy Skauci Europy, nie mający w swoim kraju żadnej przeszłości skautowej, zdecydowali się praktykować skauting na bazie ceremoniału w większości zredagowanego w latach dwudziestych XIX wieku przez założyciela skautingu katolickiego we Francji, ojca Jacques’a Sevina. Odtąd skauci mieli zwyczaj każdego ranka modlić się do Pana i wywieszać flagi z barwami swoich krajów.
Owi młodzi Niemcy wieszali jednak swoją flagę z wielką niechęcia, ze względu na wstyd, który odczuwali za niedawną tragiczną przeszłość ich kraju. Zamiast tego zdecydowali się zawiesić flagę z dwunastoma gwiazdami przyjętą przez Radę Europy w czasie obrad 8 grudnia 1955 w dzień święta Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dla większości ówczesnych parlamentarzystów, którzy byli chrześcijanami, flaga ta przywoływała fragment z Apokalipsy św. Jana: „Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Dla niewierzących parlamentarzystów korona z dwunastu gwiazd była po prostu znakiem pełni, obfitości.
Belgowie i Francuzi uważali jednak ten zwyczaj naszych młodych, niemieckich skautów za dziwny. Podjęli dyskusję, której konkluzją było stwierdzenie, że mimo bezsprzecznej powinności narodu niemieckiego do pamięci owyrządzonych krzywdach, ludzie młodzi nie mogą czynić siebie odpowiedzialnymi za winy swoich przodków. Który kraj nie ma za sobą ciemnych okresów w swojej historii? Zdecydowano więc, że odtąd młodzi Niemcy będą wywieszać flagę Republiki Niemieckiej obok tej z dwunastoma gwiazdami, a Francuzi i Belgowie zobowiążą się do zawieszenia flagi europejskiej obok ich flag narodowych.
Oznacza to, że zanim Unia Europejska zadecydowała o przyjęciu flagi z dwunastoma gwiazdami w 1985, bandera ta powiewała już od trzydziestu lat na obozach FSE.




Trzy zasady Przewodniczek i Skautów Europy
Równocześnie z pracą nad oczyszczaniem pamięci ci młodzi europejczycy próbowali określić cele ich ruchu. Zreformowali trzy zasady zredagowane przez ojca Jacques’a Sevinaw 1920 roku, których podstawą była tradycja francuskiego skautingu. Zasady podstawowe, kilka prostych i przystępnych zdań, były odpowiednie dla młodych, których postawa nie jest jeszcze utrwalona. Z tego właśnie powodu młodzi powinni móc znaleźć wokół siebie wyraźne punkty odniesienia, które pozwolą im zachować cel ich życia i kroczyć naprzód bez gubienia się w tym niepewnym świecie.
Tekst Roberta Schumana, francuskiego męża stanu i wielkiego chrześcijanina, jednego z ojców Unii Europejskiej, oraz inny tekst, papieża Pawła VI, adresowane do Ruchu Skautów Europy, powstały na bazie tej właśnie aktualizacji zasad podstawowych. (Zauważcie, że parę miesięcy temu, ojciec Jacques Sevin został uznany, jako „czcigodny” przez papieża Benedykta XVI, i że proces beatyfikacyjny Roberta Schumana jest aktualnie rozpatrywany w Rzymie).
Pierwsza zasada: „Obowiązki harcerza rozpoczynają się w domu” jest całkowicie wzięta z reguły ojca Sevina.
Druga zasada: „Harcerz jest wierny swojej ojczyźnie i działa na rzecz jedności i braterstwa w Europie”jest zapożyczona z deklaracji Roberta Schumana z około 1957-1958 roku. Pozwolę sobie wam ją przeczytać, ponieważ jest niezwykle istotna dla zrozumienia działań z przeszłości naszego Ruchu w waszym kraju:
Musimy dbać o Europę nie tylko w interesie wolnych krajów, ale również, aby móc do niej przyjąć narody ze Wschodu, które oswobodzone z cierpień, których doznawały aż do dnia dzisiejszego, proszą nas o ich przyłączenie i nasze wsparcie moralnedla nich. Przez wiele lat boleśnie odczuwaliśmy linię podziału ideologicznego, która dzieliła Europę na pół i która została nam narzucona siłą. Niech rozetrze się ona teraz w wolności! Przyjmujemy, jako integralną część żywej Europy wszystkich tych, którzy mają pragnienie dołączyć do tej zrekonstruowanej wspólnoty. Oddajemy hołd ich odwadze i wierności, jak również ich cierpieniom i poświęceniom. Musimy dać przykład Europy zjednoczonej i braterskiej. Każdy krok, który robimy w tym kierunku będzie dla nich nową szansą. Będą nas potrzebowali w wielkim zadaniu readaptacji, które będą musieli dokonać. […] Naszym obowiązkiem jest być gotowym”. 




Tekst ten jest prorocki i wybrzmiewa zadziwiająco w uszach skautów. Będzie on powtórzony w sierpniu 1964 roku przez Wilhelma Junga, ówczesnego komisarza federalnego Skautów Europy, wobec wszystkich uczestników Eurojamu w Maburgu zgromadzonych przed drutem kolczastym żelaznej kurtyny w pobliżu Eisenach.
Przemowa Pawła VI z 9 listopada 1963 do Skautów Europy będzie zredagowana na bazie trzeciej zasady: „Harcerz, Syn Chrześcijaństwa, jest dumny ze swojej wiary, pracuje sumiennie, aby ustanowić Królestwo Chrystusa w całym swoim życiu i w świecie, który go otacza”. Papież postrzega Europę jako „chrześcijaństwo solidarne (…), które jest ożywione tym samym duchem i pobudzane poprzez ducha braterskiego oraz wspólnotowego. W celu osiągnięcia tych celów, dobroczynne, a nawet decydujące jest odpowiednie przygotowanie psychologiczne (…). Trzeba idealizować zadania do wykonania i dać je poznać całemu światu, a przede wszystkim młodzieżyjako doskonałą podstawę zjednoczonej Europy (…)”.
Definitywna wersja trzech zasad została przyjęta przez Radę Federalną Skautów Europy zgromadzoną w Anvers w Belgii w uroczystość Wszystkich Świętych w 1964 r. Rada Federalna zamierzała być gotowa na wypadek, gdyby Boża Opatrzność sprawiła, że kraje zza żelaznej kurtyny zostaną wkrótce oswobodzone. Wybór Jana Pawła II jest początkiem końca i w 1978 r. zaczynają się pierwsze kontakty z Europą Wschodnią. Chęć tworzenia stowarzyszeń Przewodniczek i Skautów Europy w krajach byłego bloku komunistycznego po upadku muru berlińskiego jest konkretną ilustracją wcześniejszej deklaracji Roberta Schumana, która nie została zapomniana: w 1989 r. jesteśmy gotowi. Myśleliśmy wtedy, że nasz skauting może, pomiędzy wieloma innymi inicjatywami, uczestniczyć w odrodzeniu społeczeństwa obywatelskiego i duszpasterskiego w krajach podległych od wielu lat dyktaturze totalitarnej.



Nasze zaangażowanie z 1964 r. nie było zapomniane w 1989 r.
Bez wykładów. Pokażmy nasz skauting takim, jak jest on przeżywany”oto słowa brzmiące jak rozkaz od FSE po upadku żelaznej kurtyny. Myśleliśmy więc i jak czas pokazał, było to prawidłowe myślenie że nasz skauting jako metoda wychowawcza, oparta na pojęciach naturalnego porządku, wśród inicjatyw wszelakiego rodzaju może doskonale odpowiedzieć na oczekiwania rodzin z krajów Europy Wschodniej, pragnących odbudować społeczeństwo obywatelskie i religijne na gruzach ateistycznego totalitaryzmu, na bazie nowej ewangelizacji, promowanej przez naszego polskiego papieża.
Dwadzieścia lat po wielkim zauroczeniu, które popchnęło zachodnią młodzież do pokonania dróg wiodących do Czarnej Madonny, jak tylko nastąpił moment odpływu, odkryliśmy jedynie kilka skał podmywanych przez morze. Na jednej z tych skał powiewa sztandar Skautów Europy i możemy być z tego dumni.
Dnia 18 listopada 1965 r. polski Episkopat wysyła list o pojednaniu do biskupów niemieckich, zapraszając ich do uczestnictwa w jubileuszowym święcie chrystianizacji Polski. 17 sierpnia 2012 r. patriarcha Cyryl podpisał w Pałacu Królewskim w Warszawie razem z abp. Michalikiem historyczny apel o pojednanie między narodami rosyjskim i polskim. Są to ważne wydarzenia, które wymagają konkretnych realizacji. Przewodniczki i Skauci Europy z Polski, z pomocą wszystkich ich braci z całej wspólnoty skautów FSE, są gotowi. Pokazują to ich liczne działania w Rosji, na Białorusi, Ukrainie i w wielu innych krajach.
Przewodniczki i Skauci Europy z Polski! Niech Was Bóg zachowa od wszelkiego zła i błogosławi waszemu dziełu!


Tłumaczenie: Maria Patyra




1 Art. 1. Statutów Federalnych z 1 listopada 1956 r.
2 Christifideles Laici, 46.
3 Skauci Europy wybrali jako element swojego oznaczenia ośmioramienny krzyż maltański, zwany także krzyżem kawalerskim.
4 Por. Ewangelia według św. Mateusza 22, 34-40 i « Skauting dla chłopców », 22. Biwak.

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Kilka myśli o przyjaźni – Piotr Sitko HR

W ubiegłym roku szukałem tematu na wieczorną rozmowę w kręgu podczas rekolekcji wielkopostnych. Razem z o. Michałem ustaliliśmy, że tematem będzie rozmowa o przyjaźni. Trochę obawiałem się tego spotkania, żeby nie przegadać, żeby pokazać, co jest istotne. W końcu sobie zadawałem pytanie, czy ja sam znam się na przyjaźni. Całe spotkanie ostatecznie było bardzo udane i pokazało, że o takich sprawach warto i trzeba rozmawiać.
 

Czytaj dalej Kilka myśli o przyjaźni – Piotr Sitko HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Niebezpieczeństwo gnozy na przykładzie Eleusis – Franciszek Podlacha HR

O wiele częściej problemem współczesnych jest zbyt małe „uduchowienie” człowieka niż zbyt duże. Coraz napastliwiej promuje się ideę wedle której po śmierci nie ma nic, a zatem istnieje „tylko to co tu i teraz”. Jednocześnie mamy coraz powszechniejszy problem rozwijania się różnych form okultyzmu, którymi jednak zazwyczaj ludzie chcą zaspokoić swoje bardzo zewnętrzne potrzeby, a nie te duchowe. Nie myślą oni wcale o konsekwencjach tej „zabawy” dla naszej duszy. To wszystko powoduje, że nasza czujność może być uśpiona w ostrożnym podejściu do różnych meandrów zbyt daleko idącego „uduchowienia”, czyli tzw. gnostycyzmu. Czy może być co złego w zbytnim „uduchowieniu”?

 

Czytaj dalej Niebezpieczeństwo gnozy na przykładzie Eleusis – Franciszek Podlacha HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Obdarzanie zaufaniem i zainteresowaniem – Zbigniew Minda HR

Niektórzy mówią, że w wychowaniu młodych ludzi cała sztuka ze strony wychowawcy polega na umiejętnym dozowaniu wolności (czyli obdarzania zaufaniem) i kontroli.

Mnie się wydaje, że tak to może być w poprawczaku, w wojsku albo w szkole. Na pewno nie może tak być w skautingu.

Czytaj dalej Obdarzanie zaufaniem i zainteresowaniem – Zbigniew Minda HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)

Ciężar munduru – Paweł Borowiecki HR

Mundur. Wyraźnie odróżnia. Identyfikuje. Zmienia. Za czasów, gdy byłem zastępowym, a potem drużynowym w 5. Drużynie Radomskiej św. Wojciecha, 23 kwietnia (święto patrona) obchodziło się, między innymi, cały dzień nosząc na sobie mundur. Zazwyczaj był to dzień powszedni i zaawansowana wiosna, w związku z tym mundur miałem na sobie w tym dniu w szkole podstawowej, średniej, i na studiach. Ktoś tam się zaśmiał, ktoś nawet nie pytał, natomiast sporo osób było mocno zaintrygowanych, w bardzo pozytywnym sensie.

Czytaj dalej Ciężar munduru – Paweł Borowiecki HR

Archiwum


Konto wpisów nieprzypisanych do nikogo bądź wpisów stworzonych przed migracją na nową stronę. (głównie wpisy przed 2020)