Honor dany i zadany

Gdy przygotowywałem się do złożenia Przyrzeczenia bardzo głęboko to przeżywałem. I dziś, ponad dekadę później, gdy jestem świadkiem wypowiadania słów: Na mój honor, z Łaską Bożą przyrzekam… nie potrafię przejść obojętnie wobec doniosłości tej chwili. Ta rota, prosta, ale tak istotna dla naszego życia harcerskiego, rezonuje ze mną na wielu poziomach. Od dumy, przez rachunek sumienia z wywiązywania się ze słów przysięgi, po wolę kierowania się ideałami, które przyjąłem za swoje. W niniejszym tekście zajmę się pojęciem, które stanowi filar Przyrzeczenia i jest treścią pierwszego punktu prawa harcerskiego.  

Czym jest honor? Myślę, że to kolejna idea, co do której mamy pewną wspólną pulę skojarzeń. Hasło Bóg, honor, ojczyzna; pojęcia takie jak zdolność honorowakodeks honorowy albo uczynienie komuś dyshonoru. Intuicyjnie wiążemy honor z czcią, dumą, szacunkiem, trzymaniem się zasad. Wreszcie, opisową definicję znajdujemy w samym obrzędzie Przyrzeczenia: Czy wiesz, że twój honor to należeć do Chrystusa, być wiernym swojej Ojczyźnie, rodzicom, przełożonym, przyjaciołom, a także być wiernym danemu słowu? Spróbujmy jednak zagłębić się w sedno tego pojęcia i zobaczyć, jak zmieniało się jego rozumienie poprzez dzieje.  

Podobnie jak w przypadku pojęcia cnoty, najstarsze wzmianki o honorze, w szeroko rozumianej cywilizacji europejskiej, znajdziemy u Homera: 

«Hektorze! Kiedyś łatwo do ucieczki skory, 

Jak sobie śmiesz rycerskie przywłaszczać honory?… 

Jaka będzie dla niższych rycerzy obrona, 

Gdyś pozwolił wziąć Grekom ciało Sarpedona, 

Z którym cię i przymierze, i przyjaźń wiązały?  

Iliada, Homer

Społeczeństwo, w którym żył legendarny pieśniarz utożsamiało pojęcie honoru z czcią i szacunkiem, jakie wiążą się z pozycją we wspólnocie i dążeniem do stawania się jak najlepszym (gr. aristos – optymalny, najlepszy, stąd termin arystokracja). Ocena, czy ktoś honor swój zatracił albo uzyskał zależała całkowicie od społeczności w której żył. Próbę przedefiniowania tego pojęcia podjął Arystoteles. Twierdził on, że bogaci i dobrze urodzeni co prawda zasługują na szacunek, ale o wiele większą czcią powinno się otaczać ludzi prawdziwie dobrych, czyli kierujących się w życiu cnotami. Miała to być dla nich swoista nagroda. 

Podobne konotacje znajdziemy u Rzymian epoki republiki. Tam mianem honores określano urzędy publiczne sprawowane przez obywateli. Nie należała się za nie zapłata pieniężna jak rzemieślnikom czy kupcom, ale cześć i szacunek wspólnoty. Tak postrzegany honor miał kształtować życie społeczne oparte na roztropnej trosce o dobro wspólne w kontrze do partykularnych dążeń poszczególnych obywateli. 

To rozumienie pojęcia honoru zostało pogłębione i skonkretyzowane przez chrześcijaństwo. Stało się to głównie dzięki tekstom najsłynniejszego komentatora myśli Arystotelesa – Świętego Tomasza z Akwinu. Po pierwsze, honor to należna nam cześć. Znajduje swoją podstawę w samym fakcie posiadania godności Dziecka Bożego. Dobra sława czy dobre imię są zewnętrznym przejawem tej godności i zarazem nadal są nagrodą za kierowanie się cnotą w życiu społecznym. Po drugie, już przy przyjściu na świat otrzymujemy dar życia, za który żadna ilość szacunku i czci nie będzie wystarczającą zapłatą. Tym bardziej powinniśmy kochać Boga – naszego Stworzyciela oraz powinniśmy szanować naszych rodziców z samego faktu, że przyczynili się do naszego zaistnienia. Nie oznacza to oczywiście, że nasi rodzice są wolni od popełniania błędów. Wciąż istnieje wiele krzywd, które mogą nam wyrządzić, ale nawet w najbardziej trudnej i poranionej sytuacji nie wolno nam, jako chrześcijanom, o tej czci zapomnieć. Wreszcie, jako że honor jest związany z samą naszą istotą nie możemy go stracić, ale możemy go naruszyć przez nasze błędy i niedopatrzenia, które ściągają nas ze ścieżki cnót. Honor jest, więc nie tylko prawem, ale przede wszystkim obowiązkiem do czynienia dobra w świecie, który nas otacza. Jest nam dany i zadany.   

Obóz Wilczkowy 2017, fot. Robert Magnowski

W kulturze europejskiej chrześcijański ideał honoru zawierał w sobie warunki, które należało spełnić, by móc dążyć do dobrej sławy oraz etos poszczególnych warstw  społecznych, zmieniający się zależnie od epoki i kraju . Takie połączenie przynosiło zarówno dobre, jak i złe owoce. Z jednej strony pojęcie takie jak noblesse oblige wyraża dążenia do kierowania się cnotą niezależnie od naszych słabości czy trudności z jakimi się mierzymy. Tak też nasze polskie polegać jak na Zawiszy odnosi się do całkowitego zaufania i wiary w drugą osobę. Z drugiej strony stała wielokrotnie potępiana przez Kościół praktyka pojedynków, czyli zrytualizowanych walk, które niejednokrotnie kończyły się śmiercią. Przyczyną starć było np. złamanie tabu kulturowego i naruszenie dobrego imienia. To, w obliczu V przykazania, Kościół postrzegał jako sprawy błahe.  

W wyniku przemian społecznych i kulturowych, które następowały od wieku XIX a nasiliły się po II Wojnie Światowej, owo obyczajowe postrzeganie honoru prawie całkowicie zanikło w przestrzeni publicznej. Wydaje się, że dążenia naszego Stowarzyszenia do podtrzymania znaczenia honoru, który opiera się na fundamencie chrześcijańskim a nie wyłącznie na ludzkich zwyczajach czy tradycjach jest dobre i właściwe. 

Rekwizyt z gry “Wojna na Północy”, przedstawiający sztandar Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Eurojam 2014, fot. Jan Żochowski

Na koniec spróbujmy zaprzęgnąć to pogłębione znaczenie pojęcia honoru do krótkiej refleksji intelektualnej. Co oznacza hasło Bóghonorojczyzna? Jeżeli spojrzymy na nie wyjątkowo szeroko, urasta do definicji naszej chrześcijańskiej cywilizacji i jest świadectwem duchowych korzeni naszego narodu. Bóg – to nasz ostateczny cel jako źródło szczęścia wiecznego a zarazem dawca życia. Honor i jego fundament – pełnia cnót, pozwala nam w życiu ziemskim w pełni realizować się jako człowiek a zarazem dążyć do Boga. Wreszcie ojczyzna jest kolebką naszego ziemskiego życia, a zarazem jest światem, ku któremu kierujemy naszą miłość. Od mórz, gór, pól i lasów, przez nasze rodziny, przyjaciół, przełożonych i podwładnych po idee jak nasza tradycja, historia i kultura. Odrzucenie któregokolwiek z tych trzech dóbr nie pozwoli nam prowadzić pełni życia.  

Na czas adwentu

Parę dni temu, jak co roku, weszliśmy w czas niezwykły – czas Oczekiwania. Gdy byliśmy dziećmi zapewne wiązaliśmy to przede wszystkim z czekaniem na wieczór wigilijny, którego przedsmak otrzymywaliśmy w dniu Świętego Mikołaja. Jednak, w toku naszej katechizacji, poznaliśmy głębię Adwentu. Nie czekamy jedynie na liturgiczne Boże Narodzenie i pamiątkę wstąpienia przedwiecznego, nieskończonego Słowa w ludzki czas i historię, ale na Jego ponowne przyjście na dźwięk anielskiej trąby.  

Antropologowie i religioznawcy uczą nas, że ludy pierwotne wierzyły w cykliczność czasu. Świat i człowiek istnieli na wzór pór roku – rozkwitali jak wiosna, osiągali pełnię sił w lecie, a te opuszczały ich na jesieni, by wreszcie dosięgał ich zimowy chłód śmierci. Cykl nie miał początku i będzie się zawsze powtarzać. Oczywiście tę koncepcję wyrażano licznymi i bogatymi symbolami, przyjmowały ją zarówno kulty pierwszych społeczności rolniczych, wielkie tradycje religijne Indii oraz starożytni filozofowie-stoiccy, jak i żyjący dwa wieki temu Fryderyk Nietzsche. 

il. Agata Kocyan

Taki obraz rzeczywistości chrześcijaństwo w pewnej części przyjmuje, chociażby przez cykliczność roku liturgicznego. Dopełnia go jednak koniecznymi ramami, którymi są wydarzenia zbawcze – od pierwszej zapowiedzi przyjścia Mesjasza, którą sam Bóg dał ludziom w Raju, przez Stare Przymierze, aż po narodziny, śmierć i zmartwychwstanie Pana Naszego. Ostatnim z wydarzeń zbawczych będzie Paruzja i koniec rzeczywistości takiej, jaką zna ją człowiek. Brzmi dostojnie, choć w pewien sposób przerażająco. Ale tak chyba być powinno.  

Czas Adwentu winien służyć rozważaniu tych wielkich tajemnic. By pomóc go wam przeżyć jak najowocniej, przygotowaliśmy na ten miesiąc zestaw tekstów, które poruszają zarówno sprawy ciała, rozumu jak i ducha. Mamy nadzieję, że was usatysfakcjonują. Jeżeli któryś skłoni Was do refleksji, albo nawet polemiki, chętnie przyjmiemy na nasze łamy Wasze przemyślenia. Jesteśmy i zawsze będziemy otwarci na twórczość Naszych Czytelników, więc jeżeli chcecie się z nami czymś podzielić, śmiało piszcie na adres e-mailowy redakcji. Twórzmy Przestrzeń wspólnie! 

Kwestia Cnoty

Cnota jest jednym z  tych pojęć, z  którymi stale spotykamy się w  naszym życiu chrześcijańskim i  harcerskim. Nie raz słyszymy o  niej na kazaniach, jak również przygotowując się do przyjęcia sakramentu bierzmowania czy też zaliczając stopnie, czy sprawności w  zielonej gałęzi, gdy uczymy się wymieniać trzy cnoty teologalne i cztery cnoty kardynalne, wreszcie spotykamy się ze słowem „cnota” na kartach Pisma Świętego. Na koniec bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to bierzcie pod rozwagę. (Flp 4, 8).  Lista, jaką Apostoł Paweł przedstawia mieszkańcom Filippi, jest szeroka i  mam wrażenie, że gdy sami myślimy o cnotach, to wiemy, że dzwony biją, ale nie wiemy, w którym kościele. Wiemy, że cnota to czynienie dobra, jakoś związane czy wyrażające się poprzez wiarę, nadzieję, miłość, roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i  męstwo. Jest to oczywiście prawda, myślę jednak, że, w ramach pogłębiania osobistej formacji, warto przyjrzeć się dokładniej pojęciu „cnoty”. W tym artykule przedstawię w pigułce jego historię i omówię cnoty kardynalne, gdyż trzy cnoty boskie – wiara, nadzieja i miłość, są tematem na tyle obszernym, że zasługują na, co najmniej, cykl tekstów.  

Greckie słowo areté, oznaczające cnotę, po raz pierwszy pojawia się u samych źródeł kultury europejskiej, w Iliadzie i  Odysei.  

Wspina się koń na nogi i pląta się w miedzi. 

Gdy wstawszy, lejce starzec swym mieczem przecina. 

Niosą Pryjamowego bystre konie syna: 

Hektor leci, którego niezwalczona cnota  

W kontekście eposów Homera, owa „niezwalczona cnota” oznacza dzielność wojskową. Osoba cnotliwa to mężny wojownik, który jak Achilles czy Odys śmieje się w  twarz przeciwnościom losu. Nie oznacza to jednak doskonałości moralnej. Pamiętacie pewnie, że gniew i  upór Achillesa sprowadza śmierć na jego przyjaciela Patroklesa. Dopiero parę wieków później pojęcie „cnoty” przeformułował Sokrates. Uważał on, że człowiek czyni zło tylko i  wyłącznie z  niewiedzy. Cnota, w  rozumieniu ateńskiego filozofa tożsama była wiedzy o  słusznym postępowaniu, tak więc cnota wiedza szczęście. Stanowisko to poszerzył jego uczeń Platon, który wyróżnił cztery cnoty, nazwane później kardynalnymi: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i  męstwo. Rozumienie cnoty swoich poprzedników ugruntował Arystoteles, rozbudowując i  grupując listę cnót oraz zestawiając każdą z  nich z  dwiema wadami. Na przykład męstwo jest zestawione z  jednej strony z  tchórzostwem, a z drugiej z brawurą. Z takiego spojrzenia na postępowanie człowieka maluje się obraz cnoty jako rozsądnej postawy między dwiema skrajnościami, czyli tak zwanego „Złotego Środka”. Aby go odnaleźć, człowiek musi nieustannie ćwiczyć się w cnotach, by wyrobić w sobie dobre nawyki.  

Refleksję filozoficzną nad cnotą podejmowało jeszcze wielu myślicieli antycznych, ale prawdziwy przełom nastał wraz z  pojawieniem się chrześcijaństwa. Wielcy święci jak Augustyn, Izydor z  Sewilli czy Tomasz z  Akwinu poświęcili wiele kart papieru na zapiski etyczne. Po pierwsze, za świętym Pawłem poszerzyli oni katalog cnót o  tak zwane cnoty teologalne, to jest odnoszące się bezpośrednio do Boga – wiarę, nadzieję i  miłość. Po drugie, święty Augustyn zauważył, że mimo iż rozum wie, że czyn, który chce popełnić człowiek jest złem, czasem człowiek przeciwstawia się swemu rozumowi. Tak więc źródłem każdej decyzji, jaką podejmujemy w  swoim życiu jest nasza wola. Cnoty są narzędziem, dzięki którym ową wolę podporządkowujemy dobrze wyćwiczonym rozumowi i  sumieniu. Oczywiście jest to niemożliwe bez Łaski Bożej, z  której strumieni czerpiemy w sakramentach świętych Kościoła.  

Czym jest więc cnota? Jest ona trwałym pragnieniem czynienia dobra, które pozwala nam dawać z  siebie to, co najlepsze. Tak jak pisałem wyżej, cnoty boskie odnoszą się do naszej relacji z  Panem Bogiem i  bez Łaski Bożej kierowanie się nimi jest niemożliwe. Cnoty kardynalne natomiast odkryli Grecy, kierując się nie Objawieniem, a  rozumem, choć oczywiście Duch Święty wieje, kędy chce i, jak wiemy z  kart Pisma Świętego, nawet poganie mogą usłyszeć Jego głos. Przyjrzyjmy się im uważnie.   

Roztropność jest czasem nazywana woźnicą cnót i  stanowi podstawę wszystkich innych. Jest ona umiejętnością poznania tego, co dobre, do czego warto dążyć, jak również tego, co złe, czego należy unikać. To dobieranie takich środków, które jak najszybciej pozwolą osiągnąć zamierzony cel. Aby ćwiczyć się w tej cnocie, musimy analizować zachowania własne i  cudze. Pamiętajmy o  rachunku sumienia, sięgajmy po rady naszych Opiekunów i  Matek Drogi, czy nawet przemyślmy zachowanie bohaterów książki, którą przeczytaliśmy, albo filmu, który obejrzeliśmy. Wadami, które przeciwstawiają się roztropności są niestałość, a  więc niechęć do zrealizowania zamierzonego czynu i  lekkomyślność, a więc działanie w emocjach, nieprzemyślane.  

Sprawiedliwość jest stałym i  trwałym pragnieniem oddania Bogu i  bliźnim tego, co im się należy. W  stosunku do Pana realizujemy ją przez pobożność. W stosunku do ludzi jest to wprowadzanie ładu w nasze życie społeczne. Nie tylko szanujemy prawa innych i  aktywnie działamy na rzecz ich obrony, lecz także dbamy dobre relacje z bliźnimi. Sprawiedliwość ćwiczymy od dziecka, gdy najpierw poznajemy siłę i słabość, a  później, przy pomocy naszych rodziców i  wychowawców, uczymy się, że nie należy krzywdzić słabszych i  drżeć przed silniejszymi. Jednak nie możemy zapominać, że sprawiedliwość domaga się aktywnego działania na rzecz bliźnich. Musimy dbać, by nasze serce nie zobojętniało na krzywdę ludzką, zarówno między narodami, jak i  w naszych rodzinach czy jednostkach. Z drugiej zaś strony musimy wystrzegać się utopijnych prób stworzenia raju na ziemi, gdyż jest to wyraz pychy.

Męstwo to wytrwałość w  trudach i  opieranie się pokusom. To ona jest źródłem siły męczenników, gdyż pozwala przezwyciężyć nawet strach przed śmiercią. Głównymi narzędziami kształtowania męstwa są wysiłek fizyczny, który uczy nas znosić ciężar bólu, oraz posty i  wyrzeczenia, które oczyszczają nas z  przywiązań do rzeczy doczesnych. Wadami, które utrudniają ćwiczenie się w tej cnocie są tchórzostwo, czyli niepohamowany lęk przed cierpieniem, oraz brawura, czyli działanie z  pogardą do zdrowia i  życia siebie oraz innych. 

Umiarkowanie pozwala opanować dążenie do przyjemności i  zapewnia równowagę w korzystaniu z  dóbr ziemskich. Podporządkowuje to, co zwierzęce w człowieku, temu, co boskie. Kierowanie się tą cnotą jest wielkim wyzwaniem we współczesnym świecie, gdyż podstawą gospodarki krajów bogatych jest konsumpcja, a  kultura masowa przedstawia zaspokajanie swoich pragnień jako wzór dobrego życia.  Cnotę tą kształtujemy przez wyrzeczenia. Nieoceniony jest tu trud wędrówek i  wyjazdów z naszymi jednostkami, gdyż pokazuje on, jak wiele rzeczy w naszym codziennym życiu jest nam niepotrzebnych albo zabiera nasz czas i  uwagę. Wadami, z  którymi musimy się mierzyć w kontekście tej cnoty są nieumiarkowanie, czyli podporzadkowanie się naszym pragnieniom doczesnym i  zwierzęcym instynktom oraz niewrażliwość, czyli celowe odrzucanie jakichkolwiek należnych nam dóbr i  przyjemności, tak jak zostało to opisane w  Ewangelii: Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. (Mt 6, 8).  

Mam nadzieję, że ten krótki artykuł będzie przede wszystkim dobrym narzędziem, które pomoże nam się lepiej formować i wytrwale dążyć do celu wszystkich cnót – zbawienia. Jeżeli zainteresowałeś się tematem, na koniec proponuję też parę lektur pogłębiających: 
1. W  Katechizmie Kościoła Katolickiego (http://www.katechizm.opoka.org.pl) znajdziesz poświęcone cnotom punkty 1803-1829, które po krótce przedstawiają katolickie rozumienie tej koncepcji etycznej.  
2. Nieco trudniejsze w lekturze, filozoficzne omówienie pojęcia cnoty znajdziesz w Powszechnej Encyklopedii Filozofii ( http://www.ptta.pl/pef/pdf/c/cnotyiwady.pdf
3. Szerokie omówienie tematu, zwłaszcza w kontekście współczesnych koncepcji etycznych i nurtów kultury, prezentuje klasyczna praca szkockiego badacza Alasdaira MacIntyre’a Dziedzictwo Cnoty. Studium z teorii moralności