wtorek, 17 grudnia 2013

Panie, przymnóż nam wiary (3) - fr. Filip Boháč OP


Wtorek. Czytanie: Prz 9,1-6; Psalm 34(33) (20. niedziela zwykła, rok B). Ewangelia: J 6, 41–51


Fides quod – quem – qua


Ten fragment Ewangelii jest częścią Jezusowej mowy eucharystycznej, która jest doskonałym przykładem, jak nie powinno się robić kampanii wyborczej: na początku, po cudownym rozmnożeniu chleba, szedł za Nim zachwycony tłum kilku tysięcy ludzi, gotowych obwołać Go królem. Lecz Jezus zraził ich totalnie niezrozumiałą mową, a większość Jego słuchaczy najpierw szemra, później mówi: „Któż tego może słuchać” – no i znika. Zostaje tylko garstka najwierniejszych.




Kiedy tę Mowę eucharystyczna czytamy dzisiaj, wszystko wydaje się być jasne. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki – to dla nas słowa doskonale znane. Wiadomo – jest mowa o Eucharystii, której rozmnożenie chleba było zapowiedzią.

Lecz uwaga: to wszystko rozumiemy dopiero patrząc wstecz, bo wiemy co oznaczały te słowa i jak ta historia się skończyła. Natomiast Jezusowa mowa i cała polemika, która się po niej odbyła miała miejsce przed Ostatnią Wieczerzą, przed jego ofiarą na Krzyżu i Zmartwychwstaniem. Czemu więc Jezus opowiada coś, czego Jego słuchacze nie mogą zrozumieć? Czemu mimo to zarzuca im brak wiary?

Właśnie wiara jest drugim tematem Mowy eucharystycznej, a szczególnie naszego fragmentu. Wiara rozróżnia dwunastu Apostołów, którzy z Jezusem zostali i resztę, która odeszła.

Wiara oznacz na pierwszym miejscu to, w co wierzymy: konkretne treści, które nazywamy prawdami wiary. Na przykład, że wiara w Chrystusa prowadzi do zbawienia – Kto we mnie wierzy, ma życie wieczne – lub, że Ciało Chrystusa jest realnie obecne w Eucharystii.

Tych prawd, które Jezus objawiał, nie mogły jednak w owej chwili zrozumieć ani tłumy, ani Jego uczniowie: Apostołowie zrozumieli je dopiero później, po jego Zmartwychwstaniu. Czy to znaczy, że Bóg wymaga od nas wiary ślepej? No i dlaczego niektórzy uwierzyli a inni nie?

Różnica polega na ich podejściu do Chrystusa. I tutaj dotykamy drugiej bardzo ważnej cechy wiary: wiara znaczy też, że komuś wierzymy. Uczniowie wierzą, bo znają Chrystusa i uwierzyli w Niego. Wiedzą, że na Jego słowach można polegać, nawet jak ich nie zrozumieją od razu. Piotr wyznaje na końcu Mowy eucharystycznej: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś świętym Boga.

Żydzi na odwrót opierają się tylko na własnym rozsądku: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Przecież nie jest możliwe, żeby był kimś więcej niż my. Pamiętamy go jako małego chłopczyka który bawił się, pomagał swojemu ojcu i pewnie biegał w wiórami we włosach, bo coś heblował, albo ciął – co on będzie nam opowiadał o jakimś zstąpieniu z nieba?

Jak rozpoznać, że Jezus jest naprawdę Mesjaszem, Synem Boga żywego? Są pewne znaki zewnętrzne: Jego kazania i cuda, przez które potwierdzał, pokazywał swą moc Bożą. Te przejawy zewnętrzne jednak nie powodują w nas automatycznie wiary. Cały tłum słyszał Jego mowę i widział cudowne rozmnożenie chleba, a jednak niektórzy uwierzyli a inni nie.

Żebyśmy uwierzyli, oprócz głoszenia Słowa Bożego niezbędna jest także łaska: dar wiary, który daje tylko sam Bóg, który umożliwia nam przylgnięcie do Prawdy objawionej. Ruch wewnętrzny, który powoduje, że Apostołowie rozpoznali w Jezusie Syna Bożego i naśladowali Go, że wierzyli Jego słowu, nawet jak nie od razu je zrozumieli. I to jest właśnie trzecia cecha wiary: wiara nie tyle w coś, co wiara w Boga.

Chrystus jest pośrednikiem między Bogiem i ludźmi. Objawia nam Boga, prowadzi nas do Boga, którego nikt nigdy nie widział; tylko on sam, który jest od Boga. A jednak potrzebujemy, żeby nas Bóg oświecił swą łaską, żebyśmy byli zdolni przyjąć tę Dobrą Nowinę. I właśnie to jest sensem owego trochę dziwnego zdania: Napisane jest u proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie.

Nasza wiara ma więc trzy wymiary: jest to wiara, którą wierzymy, komu wierzymy i w co wierzymy. Jest nadprzyrodzona w wszystkich trzech wymiarach. Wiara, którą wierzymy, jest nadprzyrodzona, bo jest łaską Bożą, wlaną do naszego serca. Daje nam uczestniczyć w poznawaniu Boga, jak poznaje siebie On sam. Wiara – komu wierzymy jest nadprzyrodzona, bo to sam Bóg daje nam się poznać i jest gwarantem prawdziwości tego objawienia. No i wiara – w co wierzymy też jest nadprzyrodzona, bo daje nam poznać prawdę o Bogu, jakim jest, prawdy, której nie możemy poznać tylko poprzez nasz naturalny rozum.

Widać więc, że wiara jest najpierw osobowym przylgnięciem człowieka do Boga; równocześnie i w sposób nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem całej prawdy, którą Bóg objawił. Ta dymensja przylgnięcia, zaufania osobistego jest istotna, bo prowadzi do zjednoczenia z Bogiem, patrzenia na świat Jego wzrokiem, co jest uczestniczeniem w Jego życiu.

Poprzez przylgnięcie do Boga nasza wiara odzyskuje pewność. Nie wierzymy bowiem dlatego, że objawione prawdy wydają nam się wiarygodne. Wierzymy z powodu autorytetu samego objawiającego się Boga, który nie może ani sam się mylić, ani nas mylić. W związku z tym wiara jest pewna, pewniejsza niż wszelkie ludzkie poznanie, ponieważ opiera się na samym słowie Boga, który nie może kłamać.

Poznanie Boga i artykuły wiary


Cały czas mówię o tym, że wiara jest poznaniem samego Boga, jakim jest, a nawet przedsmakiem radosnego patrzenia na Niego w niebie. Nasze wrażenia jednak czasami mogą być inne: gdy przychodzi się na katechezę, to podają nam długą listę wypowiedzi do zapamiętania i zaakceptowania. Nasze wyznanie wiary jest dosyć skomplikowane w porównaniu z innymi religiami, no i do tego trzeba jeszcze dodać mnóstwo dokumentów magisterium. Czy tu coś jest nie tak?

Bóg jest prosty, bardzo prosty. To my jesteśmy skomplikowani. I nasza inteligencja jest zbyt słaba, żeby ująć Boga w jego całości i prostocie.

Wyobraźmy sobie niewidomego przed jakimś wspaniałym widokiem w górach, lub jakimś niesamowitym dziełem sztuki – powiedzmy freskiem Sądu Ostatecznego w kaplicy Sykstyńskiej. Jeżeli chcemy przynajmniej troszeczkę pokazać mu piękno obrazu przed nim, nie ma innego wyjścia jak opisać mu ten fresk kawałek po kawałeczku. W ten sposób ów niewidomy prawdziwie poznaje fresk Michała Anioła, tylko, że jego poznanie jest pośrednie i fragmentaryczne. Gdyby teraz odzyskał wzrok, zobaczy ten fresk bezpośrednio i całościowo, jednym rzutem oka. I odnalazłby w tym patrzeniu rzeczy, które już wcześniej poznał przez opis.

Dokładnie tak samo jest z nami. Na ziemi nie widzimy Boga bezpośrednio, lecz trzeba nam Go opisywać za pośrednictwem artykułów wiary – tzn. prawdy o Bogu, która jest w rzeczywistości bardzo prosta, ale którą dla nas trzeba podzielić na kawałeczki, dostosowane do możliwości naszej inteligencji.  Powiedzieć „Bóg jest sprawiedliwy” oraz „Bóg jest miłosierny” – dla nas to dwie różne wypowiedzi, lecz dla Pana Boga to dokładnie to samo – on po prostu JEST i zawiera to wszystko.

Kiedy będziemy w niebie, otrzymamy łaskę wizji i wtedy artykuły wiary nie będą nam już potrzebne, bo zobaczymy Go bezpośrednio, poznawszy całkowicie od jednego spojrzenia. W owej chwili wszystko zrozumiemy i wszystko poukłada się w całość, nie będą potrzebne już pytania i nie będą się budziły już wątpliwości.

Mówiąc o artykułach wiary pojawia się pytanie, czy trzeba wierzyć we wszystkie. To pytanie jest bardzo aktualne, bo dla wielu ludzi religie to taki supermarket idei, gdzie można sobie wybrać dowolne składniki, żeby sobie upiec pizzę według własnego gustu. Ludzie więc nie widzą problemu skomponować (wymieszać) elementy wiary chrześcijańskiej z reinkarnacją, itp.

Powtórzę tutaj to, co już mówiliśmy: Wiara jest najpierw osobowym przylgnięciem człowieka do Boga; równocześnie i w sposób nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem całej prawdy, którą Bóg objawił.

Co jest tą „całą prawdą” trzeba oczywiście brać pod uwagę w całym kontekście historycznym. Abraham znał jedynie kilka artykułów wiary: że Bóg istnieje i że trzeba Go słuchać – nawet gdy przykazuje złożyć ofiarę z Izaaka. A jednak uważamy go za wielki wzór wiary, ponieważ bezwarunkowo uwierzył w obietnice Boga i posłuchał Jego przykazów.

Od nas posłuszeństwo wiary wymaga objawienia w całości: wszystkiego, co Kościół daje do wierzenia. Przypomnijmy sobie, że artykuły wiary to nie jest lista danych jak np. w naukach przyrodniczych, gdzie możemy kwestionować pewne poszczególne rezultaty lub teorie, nie kwestionując całość danej nauki. Artykuły wiary to raczej takie punkty spojrzenia na prostą i jednolitą rzeczywistość Boga. Pomimo to, odrzucając dowolny element wiary, odrzucamy samego Boga, który się objawia i który jest gwarantem prawdziwości objawienia. Dlatego świadome odrzucenie nawet jednego jedynego artykułu wiary pozbawia nas całości wiary teologalnej i jest ciężkim grzechem.

Życie w reżimie wiary może nam się wydać bardzo niesatysfakcjonujące. A jednak może być ona rzeczywistym przedsmakiem wizji uszczęśliwiającej. Dla człowieka jest naturalne, że próbuje jak najlepiej zrozumieć tajemnice wiary. Pogłębianie naszego poznania Pana Boga poprzez lekturę Pisma świętego, nauki Kościoła, studium teologii, gdy odbywa się w klimacie modlitwy i miłości do Boga może stać się wielkim wsparciem życia duchownego. W ten sposób coraz bardziej odkrywamy Pana Boga, jesteśmy zachwyceni Jego pięknem i coraz więcej Go kochamy.






fr. Filip Boháč OP


Rekolekcje Radom
15.12 – 18.12.2013

Temat: Panie, przymnóż nam wiary