piątek, 26 października 2012

System rad - Zbigniew Minda



W naszym skautingu wartości(cele) wyrażone w Prawie, Przyrzeczeniu i Zasadach Podstawowych są tak samo ważne jak mechanizmy (metody), którymi dla osiągnięcia tych celów się posługujemy. Obrazują to dobrze relacje zachodzące między 16 elementami: by osiągnąć pięć celów musimy poruszać się w sześciu wymiarach, stosując pięć motorów (mechanizmów). Trochę to kosmicznie zabrzmiało, ale może pomóc w jakimś lepszym konceptualnym ujęciu zadania, przed którym stoją szefowa i szef.

Wychowanie w skautingu nie może przekształcić się w mechaniczną tresurę do słusznych wartości. Formacja nie może oznaczać „formatowania”. Nie może być też prowadzone z lekceważeniem dla głębokich aspiracji serca młodego człowieka do tego co piękne, szlachetne, prawe, bohaterskie. Zmarły niedawno wybitny polski pedagog ks. prof. Janusz Tarnowski mawiał, akurat w kontekście kontaktu z Bogiem, że nie można wychowania religijnego wyreżyserować , ale na pewno można przygotować grunt. Odnosząc to do wychowania w ogóle, w tym do wychowania religijnego, skauting zawsze musi brać pod uwagę podstawową zasadę Baden-Powella, że albo człowiek wychowa sam siebie albo nikt go nie wychowa. Stąd wszystkie Motory, czyli mechanizmy w skautingu (Zainteresowanie, Działanie, System zastępowy, Odpowiedzialność, Sąd Honorowy i Rady) służą temu, by uczynić dziewczynę i chłopaka WŁAŚCICIELAMI projektu, w którym uczestniczą. Aktorami, a nie widzami. Aktywnym podmiotem, a nie biernym przedmiotem.
Na pewno jest to marzenie każdej szefowej i każdego szefa. Oznacza pewne ryzyko. Twierdzę, że nie zawsze każda szefowa i każdy szef są gotowi to ryzyko podjąć. Sprawić, by młody człowiek uznał coś za swoje i stał się aktorem własnego wychowania, by pojawiła się PASJA, czyli ZAINTERESOWANIE, trzeba podjąć wspólne DZIAŁANIE. Na to działanie trzeba mieć POMYSŁ, który odpowiada oczekiwaniom dziewczyny i chłopaka. W skautingu tym pomysłem na działanie jest GRA, a odpowiedzią na oczekiwania jest „banda przyjaciół”, czyli zastęp wraz z przywódcą-liderem, który imponuje i pociąga (system zastępowy) oraz własne miejsce w tej grze (odpowiedzialność). Wszędzie jednak dziewczyna i chłopak jest właścicielem projektu, dopuszczonym do DECYZJI (Sąd Honorowy i system rad). To dopuszczenie do decyzji jest ryzykowne. Wiedzą o tym rodzice, którzy z jednej strony chcą, by dzieci wraz z wiekiem coraz więcej współdecydowały o sprawach rodziny, ale z drugiej nie chcą zamienić życia rodzinnego w nieustanną i niekonstruktywną „negocjację” z dziećmi. Jak ognia boi się czegoś takiego szkoła. Prawdopodobnie często takiego ryzyka boją się podjąć zastępowi i drużynowi, czasem z nieumiejętności (np. nie potrafią doceniać i słuchać podczas rad zastępu lub drużyny), czasem z obawy, że mogą zostać przekroczone granice wyznaczone przez Prawo harcerskie. Czasem także, że przecież to ja jestem szefem/szefową-mają się słuchać.
Tymczasem uczynienie z dziewczyny i chłopaka właścicielem projektu, podejmującym decyzje, jest po prostu warunkiem skuteczności wychowania, jest tego wychowania podstawowym mechanizmem, gdyż podejmowanie decyzji uczy…. odpowiedzialności. Oczywiście to podejmowanie odpowiedzialności ma swoje zakresy (inny jest zakres decyzji na Skale Narady u wilczków, inny na radzie zastępu, inny Sądzie Honorowym i Radzie Drużyny, jeszcze inny na poziomie rady naczelniczki z hufcowymi, komisarza federalnego z naczelnikami, etc.). Po drugie system rad funkcjonuje na zasadzie zdrowego napięcia między rolą szefa a wolą podwładnych. Skupmy się chwilę na tym.
Zgodnie z prawem harcerskim lojalność idzie w obie strony: z doły do góry i z góry na dół. Z jednej strony harcerka ma być lojalna wobec szefowej, z drugiej strony szefowa ma być lojalna wobec harcerki. Skauting nie promuje wbrew pozorom systemu wodzowskiego, ale system bardzo kolegialny, żeby nie powiedzieć demokratyczny. Najlepiej obrazuje to zasada kolegium apostolskiego w Kościele. W skrócie możemy ja określić następująco: apostołowie (biskupi) z Piotrem, Piotr z apostołami. I jedno i drugie. Jest pewne zdrowe napięcie. Z jednej strony szef jest przywódcą i gwarantem (jak Piotr-Skała), z drugiej nie działa arbitralnie, ale w jedności z innymi, którzy na równi z nim niosą odpowiedzialność. Tak działa drużynowa wobec zastępowych-czyni ich nie tylko szefowymi zastępu, ale również odpowiedzialnymi za całą drużynę. Tak czyni zastępowa, która wspólnie podejmuje z dziewczynami decyzje na radzie zastępu.
Dobra szefowa posługuje się systemem rad, by wychować do odpowiedzialności. Prawo i Przyrzeczenie jest kryterium decyzji podejmowanych na naszych radach. Jasne jest, że nawet podczas rad wszyscy oczekujemy jakieś aktywnej roli szefowej i szefa. Nie może być tak, że szefowa i szef zupełnie nie wie czego chce np. w kwestii pomysłów na przygodę. Nie może być tak, że przychodzi szefowa na pierwszą zbiórkę i się pyta: „No to co chcecie robić?”, bo to porażka. Ona musi porwać i zachwycić pomysłami. Ale musi wyczuć, czy naprawdę dziewczyny tego chcą, słuchać ich oczekiwań, ostatecznie tych pomysłów nie narzucać, być gotową na modyfikacje zgodne z oczekiwaniami dziewczyn, sprawić, by stały się one pomysłami samych dziewczyn. Jest to proces stopniowy i pewna sztuka. Poziom wymaganej „arbitralności” szefowej zmniejsza się wraz z wiekiem (większy w wilczków, mniejszy u harcerek, minimalny u przewodniczek, nieistniejący pośród szefowych) oraz wraz z poziomem dojrzałości prezentowanym przez dziewczynę. Na pewno w systemie rad nie chodzi o wyeliminowanie twórczej roli szefa w nadawaniu stylu drużynie. Chodzi o to, by szef umiejętnie włączył chłopaków w podejmowanie decyzji, by czuli, że to oni są właścicielami projektu.
Mamy z systemem rad częsty dylemat. Z jednej strony wiemy, że jak coś wyjdzie od samych chłopaków, od samych dziewczyn, to będzie oznaczało uszanowanie mechanizmu, jak też gwarantowało, że to coś po prostu zwyczajnie się odbędzie. Ale z drugiej strony często boimy się o efekt, czy będzie on aż tak dobry. Pamiętam, jak jeden drużynowy opowiadał mi, że co prawda miał rewelacyjną pionierkę na obozie, ale nie do końca osiągał to metodycznie, bo to nie zastępowi motywowali chłopaków na radzie zastępu, a potem nie zastępowi sami siebie na radzie drużyny, ale po prostu on sam bezpośrednio chodził od zastępu do zastępu i pilnował. Wiemy, że ideałem jest i jedno i drugie: i szanować system zastępowy i mieć dobrą pionierkę. Ale dochodzenie do tego musi być stopniowe, z wytrwałością i zaufaniem stosując mechanizmy, a nie frustrując się brakiem „idealnego” efektu. To w końcu ma być ich projekt, ma wyrażać ich poziom, ma szanować to kim są, nie rezygnując z motywacji do przekroczenia siebie. Na tym w końcu polega wychowanie: na cierpliwym i stopniowym coraz lepiej. Pamiętam też drugi skrajny przykład: jeden drużynowy opowiadał mi o swojej drużynie i mówił, że nie ma zimowiska, bo zastępowi nie chcieli, a chodziło o drużynę, która właśnie zaczynała. Nie wytrzymałem: jak to? przecież nie mogą nie chcieć, to jest w pakiecie. Myliłem się. Ten drużynowy był super mądry. Z wyczuciem dobrego pedagoga osiągał swoje cele, szanując wewnętrzną dynamikę metody skautowej.
Najpiękniejszym przykładem systemu rad jest oczywiście gałąź zielona. Ale stosujemy system rad nawet w gałęzi żółtej, to oznacza, że on obowiązuje w całym ruchu, na wszystkich poziomach. Obowiązuje w kręgu młodych wędrowników, u młodych przewodniczek, w ognisku szefowych i kręgu szefów, obowiązuje komisarza federalnego, naczelniczkę i naczelnika, hufcowych, szczepowych, namiestników. Wszystkich. Jak to działa na tych wyższych poziomach?
Dobra hufcowa stara się, by wszystkie szefowe, przyboczne i szczepowe czuły się właścicielkami hufca, żeby żyły jego sprawami. Uwaga, hufcowa włącza nie tylko szczepowe do decyzji dotyczących hufca. To wynika ze szczególnej roli szefowych i szefów, zwykle 20-latków, w całym ruchu. Oni stanowią „serce” ruchu. Szczepowi, hufcowi, naczelnicy i namiestnicy kręcą się wokół nich. Nie tworzymy tak naprawdę struktury ściśle hierarchicznej, na wzór struktury wojskowej. Na papierze owszem, trochę tak to wygląda. Ale praktyka funkcjonowania musi uwzględniać specyfikę ruchu skautowego, polegającą na tym, że sprężyną całości są młodzi dorośli w wieku 19-26 lat. Dlaczego tak jest? Dlaczego każdy system rad wyższych szczebli, z Sejmikiem na czele, którego szefowie są pełnoprawnymi członkami, musi uwzględniać opinie szefowych i szefów? Dlaczego naczelnik radzi się szefów w kwestii nowego hufcowego, a nie tylko szczepowych i swoich namiestników i asystentów? Dlaczego Naczelniczka słucha szefowych zastanawiając się nad wyborem namiestniczki lub swojej następczyni? Otóż dlatego, że skauting ma zadanie formacyjne również wobec młodych dorosłych, przysłowiowych 20-latków, szefowych i szefów. Podstawowym mechanizmem tej formacji jest odpowiedzialność, a najlepszym sposobem uczestniczenie w podejmowaniu decyzji w zakresie tego wielkiego dobra wspólnego, jakim jest nasz ruch. Inaczej nigdy nie doczekamy się dojrzałych owoców naszej pracy. Inaczej naczelniczka, hufcowa. szefowa nie doczeka się lepszej następczyni, a naczelnik, hufcowy, szef lepszego następcy, a doczekać się lepszego następcy powinno być ambicją, pragnieniem i marzeniem każdego szefa. Jest to możliwe wyłącznie jeśli zaryzykujemy dopuszczenie do współdecydowania, do współodpowiedzialności na każdym poziomie. Do traktowania szefowych i szefów „na równi” z sobą. Stąd szczepowi, hufcowi i naczelnicy w zakresie rządzenia ruchem oraz namiestnicy w zakresie animacji i formacji pedagogicznej zawsze rozumnie liczą się ze zdaniem szefowych i szefów, wychowują ich do posiadania tego zdania i jego wyrażania, do ćwiczenia się w podejmowaniu odpowiedzialności. Taki jest sens spotkań gałęzi: Legwana, Rzekotki, Cardinala, Watahy, etc. Taki jest sens wędrówek hufcowych, czy rady pedagogicznej. Ostatecznie dzięki systemowi rad do naczelnika może dotrzeć zdanie członka zastępu, a nawet wilczka.
Nie bójmy się stosować naszych pięciu motorów-mechanizmów, w szczególności systemu rad, odważnie, bez obaw, że ktoś powie coś nieprawomyślnego lub rzuci jakiś pomysł od „czapy”, nie oburzajmy się, jak coś takiego się zdarzy. Zmieniamy stary dylemat wychowawcy: więcej kontroli, czy więcej zaufania, na: ZAUFANIE, przy szczerym i aktywnym zainteresowaniu. Miejsce kontroli zajmuje życzliwe, pełne wyczucia zainteresowanie. Słuchajmy nie tylko siebie i naszych pomysłów, ale również wytwórzmy atmosferę twórczej wspólnej pracy. Niech nasze spotkania nie przekształcą się w „korporacyjne” odprawy z prezentacjami. Warto robić prezentacje oczywiście, ale niech na każdym poziomie będzie czas na wypowiedzenie się, na głos niezrozumienia, czy nawet niezgody. Na twórcze napięcie po prostu.
To ryzyko się opłaci, bo osoby lepiej się formują w takiej otwartej atmosferze i dochodzimy do ciekawszych konkluzji.
Jedna przewodniczka opowiadała, że była prywatnie na wędrówce w Tatrach z przyjaciółmi, niektórzy byli w skautingu, inni nie. Wieczorami odbywali narady, czyli zwyczajne rozmowy o tym, jak minął dzień, podsumowanie, co był ok, a co nie, co zmienić. Czyli była to klasyczna rada ogniska na koniec dnia, która powinna mieć miejsce na każdej wędrówce. Przyjaciele mówili jej, że najbardziej w tych Tatrach podobały im się właśnie te codzienne narady. Wytwarzały rodzinną atmosferę, w której wszyscy czuli się bardzo szczęśliwi, bo czuli się autorami, czuli się podmiotowo.










Zbigniew Minda HR